![]() |
- Troć - | ![]() |
05.08.2007 - Jak narazie to tyle + pare linków i fakt, że zaliczyłem pierwsze skubnięcia, przy swoiście sztormowej pogodzie - trafiłem na tzw. wejście troci. Pokazywały się w przerwach, gdy wiatr z deszczem ustawał...
13.09.2007 - złowiłem moją pierwszą trotkę (około 25cm) - simply beauty ;) Zaraz po zachodzie słonca (8:15PM) na łososiową, dość sporą muchę ze lśniącymi, dobrze widocznymi "frędzelkami". Zdjęcia ryby brak, bo aparat nasiąk wilgocią :(( (zawsze i wszędzie zabieraj pokrowiec, a aparat wyjmuj tylko na chwilę by zrobić zdjęcie i pamiętaj, że na zimnie baterie szybko się rozładowują!).
PS. Teraz (jesień) w Lunie jest bardzo dużo podobnych trotek oraz młodego łososia (grilse).
|
Pierwsze smolty na muche N 27/07/2008
Skerton beat pełen fruwających trotek :o Postanowiłem, więc spróbować dorwać jakąś małą sztuke choćby ot tak, dla fotografi - ostatnim razem mój super aparat, że tak to ujme zaszedł mgłą.. Mimo całego tego zamieszania złowic sreberko nie było łatwo. Zszedłem niżej by pozostawić dołek przy wodospadzie na nocne łowienie i zaczolem wypróbowywać moje muszki. Sprzęt miałem nazbyt zagruby, ale liczyłem choćby na 1en okaz. Mini tandem mini muszek latał to z prądem, to pod prąd, ale nic sie nie działo - dopuki, doputy nie nadszedł wieczór. Odgryzłem dropera i postanowilem wracać robiąc dalekie rzuty pod drugi brzeg. I to było to! Pierwszy rzut i jakoś w połowie drogi uderzenie. Przebudziłem się nieco :) Przy drugim rzucie jeszcze poprawka i znów cisza. Nie zaciolem ryby na zbyt długiej lince napietej przez nurt. Dochodziła 22a - postanowiłem zaczaić się na coś większego. Zmieniłem pływającą linkę na tonący shooting head, podwiązałem wiekszą muche i zaczołem od wodospadu. Coraz dłuższe rzuty pod drugi brzeg i schodze delikatnie z nurtem. Parę kroków, parę rzutów i - uderzenie! W sumie to to samo miejsce, z którego wyjołem kwietniowego grilse. Miejsce, w którym nurt zwalnia, a koryto rzeki się pogłębia. Co za dzień - bierze i to Dobrze Bierze! Poprawiam rzut tym razem z wędką trochę wyżej, by mniejsza ilość żyłki w wodzie umożliwiła mi lepszy kontakt z rybą. I znowu uderzenie jakby bliżej brzegu i delikatniej. Wykonuje kolejne rzuty i juz nic. Ale z tak dobrego miejsca tak szybko sie nie schodzi. Łowie dalej tak samo - co ważne - nie wykonując wędką żadnych ruchów, przyneta ma poprostu spływac na napiętej lince - i Bang! Siedzi. Mam sea-trout :D Jeszcze troche pochlapała i juz na brzegu moja mała |-) W końcu dorwałem ją, nie przypadkowo, na muche w nocy. Może to i nie monster, ale najprawdziwsza, wspaniała trotka. Po tylu długich miesiącach teraz w blasku flesza. Po "sesi zdjęciowej" wracam do rzeki. Schodzę ciut niżej i.. i trace szczęśliwą muche na zaczepie. Linka schodzi tu za głemboko, lepsza byłaby Inter ale nie mam zbytnio czasu (zaraz będzie wyczekiwany tlefon od żonki - wracaj już do domu!..). Zakładam więc lekką muchę, ale shooting head nie nadają się do lekkich much. Wybieram więc coś pomiędzy (nie za cięszkie by nie schodziło szybko do dna i nie za lekkie by dobrze czuć linkę przy wymachach - co w nocy jest bardzo ważne). Troche martwił mnie fakt, że mało srebrna i widoczna była ta mucha, ale jak sie okazało wcale nie musiała. Najważniejsze jest dac rybie szanse na zlokalizowanie jej w nurcie poprzez odp prowadzenie/spływ nieruchomo trzymając wędzisko. Zarzucasz i wczuwasz się w wędkę, by zaciąc odrazu, bo nie widzisz nazbyt - żaden inny typ wędkarstwa nie wymaga takiego podejścia do sprawy i tym samym nocne łapanie na muche jest niesamowicie elektryzujące!!
Szczególnie gdy ryby biorą :) I masz kolejne branie za braniem, a następna ryba to może być naprawde Biger. Tym bardziej, że - jak sie mialem okazje przekonać - już 30cm trotka w nurcie całkiem nieżle wygina wędziskiem! Jedyna szansa dlamnie to spróbować jeszcze spinningu w dzien przy wezbranej wodzie, ale czy dane będzie mi znów zahaczyć o giiganta z 6go lipca? Tego nik nie wie.. Pozostaje tylko próbować... Fotki z tego super połowu znajdziesz TUTAJ.
|
|
Pierwsza troc na muche N 27/09/2008 Warunki pogodowe za oknem mowily same za siebie - 3 tygodnie "nieangielskich" slonecznych dni w srodku sezonu. Mlode lososie daja znac z rana, ale pozniej to juz poraszka. Niska i krystalicznie czysta woda + bezchnurne niebo. Po probach ze spinningiem w glebszych dolkach Luneside beat z rana oraz mucha w Halton na trzeci weekend zrezygnowalem z lososi i z uwagi na to ze to byl ostatni weekend sezonu trociowego postanowilem swoich szanas z sea-trout raz jeszcze. Nad rzeka bylem wczesniej, ale wolalem poczekac do zapadniecia ciemnosci. Teraz przy koncu wrzesnia slonce zachodzi dosc szybko i okolo 19:30 jest juz na wpol ciemno. Zanim dotarem na miejsce bylo okolo 20-tej. Stanolem na tak dobrze znanych mi glazach i do dziela. Z drugiej strony dochodzily odglosy rozmow ang "wedkarzy", ale nie slyszalem swistu wedked - chyba lowili z gruntu (w nocy na niskiej wodzie....). Po kilku rzutach zerwalem muche - to bylo cos czego sie obawialem i znajac moje "szczescie", cos czego sie spodziewalem.. Szczegolnie, ze na nocna wyprawe zapomnialem zabrac ze sobo niedawno zakupionego swatelka doczepianego pod daszek czapki i ostalem sie bez swiatla. Nie bylo latwo, ale postanowilem przy namiastce zoltych swiatel z mostu i wczuciu sie w to co robie zawiazac kolejnego Waddington'a. Po kilku nieudanych podejsciach udalo sie! I znow moglem lapac :) Pierwszy rzut malym, lekkim czarne z rozowym waddington i chyba cos pociaglo, zaraz po opadnieciu muchy na powierzchnie? Wynika z tego ze ryby sa przy wierzchu - a po odglosach, ktore dochodzily z przed kamieni dawaly znac o sobie calkiem niczego sobie ryby! Jeszcze kilka rzutow i slysze plusk niedaleko powyzej - ide na drugi skraj kamieni. Znajomi nawoluja by juz jechac do domu. 1 rzut, 2-gi 3-ci i szybko wyjmuje linke z wedka do gory by chos jeszcze jeden szybki rzut oddac, a tu zuu! Tak milo pociaglo, ze az! Mam rybe i to ladna :)) Jest! Moja perwsza, prawdziwa Troc na muche (nie liczas paru wczesniejszych, malych bzdacow). Jest 15min po 8-mej (nawet szybko poszlo :). O ile jestes cicho, we wlasciwym miejscu (czyli tam gdzie sa ryby) o wlasciwej porze (gdy zeruja) to do brania potrzeba jedynie kilka dobrych rzutow. A potem to juz tylko Ty i ryba. W ciemnosciach zdajesz sie w 100% na wyczucie. Trzymasz linke w palcach i amortyzujesz calym kijem. Nie spieszac sie pozwalam rybie na krotkie odjazdy az w kocu calkiem sie zmenczy i bede mogl ja wyladowac do reki. Rybka fajna i silna wiec zajmuje mi to troche czasu az w kocu mam ja na kolanach :D W ciemnosciach rozchodzi sie po rzece radosne iiiiiiiiiihhhaaa! A potem flesza blysk i szybko po omacku slizgajac sie po zboczu gonie do samochodu. Przewracam sie i hacze wedka o galezie, ale wkoncu wdrapuje na gore i mimo zmeczenia usmiech nie schodzi mi z ust :)))) Troc wazyla 1kg i miala 46cm. Fotki z tego super połowu znajdziesz TUTAJ.
|
Ze spinningiem na troć
The Best sea trout river: RIVER TOWEY - Wales