![]() |
Pierwsze pstragi | ![]() |
- na swoja muche -
Dzien nie bylby taki zly, gdyby nie taki maly szczegolik, ze wialo jak podczas sztormu.
Najwazniejsze jednak, ze mial nadejsc przyplyw!
Rzuty wychodzily tylko podczas przerw w powiewach
Przyplyw ktory byl wyjatkowo wysoki i trwal 3,5h (od 10:20 do 13:50), ktore...
... spendzilem stojac na brzegu :]
Podczas przyplywu ogladalem sobie wyskakujace ryby to tu to tam (coraz to blizej brzegu).
PS. W nocy podczas przyplywu to wlasnie tu stoja trocie, nie trzeba dalekich rzutow!
Zagladam do pudelka za odpowiednia mucha i wybieram ciemniejsza nr 8 Psrtridge Low Water Black ze wzgledu na przeswitujace od czsu do czasu slonce, ktora jednak potem zmieniam na te ze sreberkiem i odrazu lowie pierwsza rybe!
Przypon to MAXIMA 8lb o dlugosci okolo 2.85m, a potem troche krocej (do 7ej przelotki), linka to RIO Spey SH z Inter tip 10/11 na nowym kolowroteczku Snowbee oraz wedeczke tej samej firmy Zr2 14,5ft 10/11 AFTM. Mocny sprzecior jak na pstrazki, ale nigdy niewiesz kiedy trafi ci sie monster ;) A tak na serio to taka wedka jest niezbedna, gdy za toba wysoki brzeg (na 3m kiju wszystkie moje muchy rozwalaly sie na kamieniach zamna podczas overhead castu) i potrzebujesz ciezszej linki w wietrzny dzionek oraz dluzszego przyponu dla delikatniejszej prezentacji.
Widoczna na zdjeciu ryba juz swoim wygladem swiadczy najlepiej o tym jak wielki wplyw ma przyplyw :) Kiedy to zalewane przybzezne zarosla i zbudzone dno wymywa mnustwo insektow stajacych sie bardzo latwym lupem dla wymeczonych po tarle kropkow
Jedna z ryb zabralem ze wzgledu na to, ze byla fatalnie zachaczona, stracila wiele krwi, a po reanimacji juz nie dala rady odplynac.
Gdy tylko rzeka zaczela wracac do swojego dawnego koryta i wygladu. Utworzyl sie nurt na jej srodku, dzieki czemu linka mogla w odpowiedni sposob tworzuc napiety luk i atrakcyjnie sciagac muche za soba. Poszedlem troche w gore by zaczac od samego poczatku i juz po 2-gim czy 3-im rzucie przy kacie okolo 55 stopni zaraz po utorzeniu mocnego luku poczulem tempe inne niz zwykle przytrzymanie - weda do gory, a tu ryba! Nieduza, ale mocna i jak sie okazuje jak na potoka to niczego sobie, cale 33cm :)
Z uwagi na duze obciazenie zaczyna walczyc tak naprawde dopiero na brzegu.. Trace troche czasu na zrobienie jej foty, tym czasem woda calkiem wraca do swojej dawnej postaci i przechodze szybciej w dol do tamtejszego dolka z nurtem, gdzie tydzien temu mialem chyba grilse?? Tu zwalniam i oblawiam konkretnie. Sprawdzam znow, tak jak przed lowieniem czy mucha aby napewno dobrze chodzi i (dodalem cienkiego drucika spodspodu dla lepszego wywazenia, a dolne hackle przywiazalem jak najblizej do haka by muchy nie przewracalo na boki) jest perfekt :) Dluzsze kolorowe dodatki jednak tylko symbolicznie i "czarno-bialy" tulow zgrany ze skrzydlem robia swoje - linka mija polowe nurtu poraz kolejny spada cos malego co jeszcze bardziej utwierdza mnie w skutecznosci mojej super przynenty. Kilka rzutow jeszcze to dalej to blizej to prostopadle to przy 45 stopniach i bum - znow mam pstraga :D Ten mniejszy ale zwawszy i waleczniejszy. Po wspanialych emocjach w eufori i dumie z wlasnego pomyslu na muche ryba wraca do wody.
Dochodzi 15a minela godzinka, a ja juz mialem 3 ryby. Jednak trzeba sie zwijac - i tak mialem byc tylko do 14tej. Woda znowu bardzo niska no i juz przezemnia przelowiona. Rece troche bola od walki z wichrem - spadam do domu. Tak czy siak dzionek udany, a mucha znow udowodnila swoja skutecznosc :))) Jade robic wiencej much - chyba bede musial kupic nowe pudelko i wypelnic je to mniejszymi to wiekszymi modelami tej cudownej przynenty :)
PS. co ciekawe po 16 jak juz dobilem do domu - wiatr ustal...
Pozro,
27.05.2009. Mialem tylko kilka godzin na lapanie, ale co za polow :) Super pogoda z pelnym zachmurzeniem, tylko chwilowymi powiewami i co jeszcze wazniejsze cisnienie szlo do gory. A rzeka - no coz w idealnym, poprzyplywowym stanie. Jeszcze opadala jak zaczolem lowic.
Poziomica w Halton wskazywala jakies 36cm (poziom pomiedzy fly i spinning zezwalany tylko gdy rzeka osiaga 38cm). Woda podeszczowa, ale czysta.
Kiedy sprawdzalem temp. wody, tuz przed polowem termometr wskazywal 9 stopni - jednak to byla jeszcze wysoka, morska, zimna woda po bardzo wysokim (9.5m) przyplywie. Najwazniejsze, ze zrobila swoje i wzburzyla przybrzezne zarosla wyplukujac z nich owady i tym samym aktywujac ryby do zerowania.
Po pierwszych kilku rzutach mialem pewne pobicia jednak niezbyt zdecydowane i przy koncu splywu. Pod druga strona cos wiekszego pokazalo sie dwa razy (jakby grilse?). Mucha na przyponie 0.44(1,3m) i 0.37(1,5m) MAXIMA latala niesamowicie dobrze, ale postanowilem sprobowac delikatniej. Dowiazalem jeszcze ponad metrowa koncowke 0.32 i wieksza, lepiej widoczna (w tej podwyzszonej wodzie) muche na srebrnym haku. Kilka rzutow na okolo 70 kacie. Jakby krotka seria pobic, ktora kwituje szybko zacieciem. Bum! I jest, mam rybe :) Zrywy i sila z jaka walczy zdumiewa. Szybkie zrywy pod prad. Cos wiekszego niz pstrag - moze grilse? Podciagam do siebie, a ryba daje susa spowrotem po plyciznie. Jeszcze raz i moim oczom ukazuje sie... Pstrag. Tak to pstarg i to jaki. Duzo dluzszy od mojej rekkojesci - ma 45cm! Nie dosc, ze na muche - swoja wlasna muche - to jeszcze rekordowy :D Kilka podskokow przed zrobieniem fotki, mucha wypada, gdzies na kamienie i okaz zrywem, rozcinajac powierzchnie w pol znika w odmetach River Lune.
Jeszcze udezenie pod druga strona, po prostopadlym rzucie i wszystko jakby ustaje. Probuje jeszcze z tonacym polyleaderem, ale bez rezultatow. Krotki przypon, ktory mial sciagac muche nizej do dna jest zbyt oporny i dobrze rozpoznawalny przez ryby. Dochodzi 8ma. Sprawdzam temp wody a tu 14 stopnia! No to niezle. Roznica pomiedzy woda z rzeki, a morska jest gigantyczna. Watpie calkiem w powodzenie w takiej zupie i pakuje sie do domu. Jeden rekord dziennie wystarczy :)
Polamania ;)