Przed dzien wiosny 2009
- pierwszy kelt na spinning -

Skerton Beat
Mozna powiedziec, ze dzien jka na ta pore roku to byl upalny. Wszystkie zwiezeta postanowily sie powylegiwac :)

bites
Do paru zakupionych obrotowek dowiazalem ciut czerwonej nitki, a do wahadlowek dodalem plastikowe tylnie, niby pletewki.

Troche czasu stracilem na oblawianie poczatkowych odcinkow rzeki, ale nie moglem sie powstrzymac by jak najszybciej zarzucic. Niby cos przytzrymalo jak bylem juz niedaleko mostu. Potem to sie jeszcze dwa razy powtorzylo, ale mimo nawet sporego oporu nic nie zacilem? Gdy doszedlem do mostu moim oczom ukazal sie super odcinek glebokiej rzeki. Szczegolnie za moste, gdzie padal cien! Postanowilem zalozyc lekka Fly C, fluo pomarancz. Podobno takich kolorow sie nie stosuje w sloneczne dni i przy niskiej czystej wodzie, ale jak wiadomo w tym sporcie regul nie ma, wiec moze cos udezy w cieniu z glebszej wody? Z uwagi na tylko 10g przynente moglem prowadzic powoli, a wydluzone skrzydelko - co nie trafia sie czesto przy tych przynentach... - pozwala na prace przynenty juz od pierwszego podniesienia z dna. Pofatygowalem sie i zszedlem pod sam most. Daleki rzut pod druga strone. Opad, kilka sekund. I zaczynam nieregularne zwijanie unoszac lekko wedzisko. Az tu po paru obrotach BUM i przygina wedzisko do doilu. Zachaczylem? Wlaczam tylni hamulec, zylka sie napina a na koncu daje sie odczyc pulsujacy ciezar :) Ryba chodzi krotkimi zrywami i nieodrazu moge ja do siebie podniesc - cos ciezszego? Po dluzszej chwili, powpoli do brzegu i ukazuje sie dlugasny tulow rybska. To wspanialy kelt :) Jeszcze pare zrywow i laduje go na brzegu pomiedzy kamieniami. Nie jest to wymeczona ryba bez sil jak to co niektorzy opisuja. Miota sie stanowczo. Przytrzymuje ja na chwile i uspokajam i szybko po aparat i wage.

lune kelt
Okaz :) ma 2,8kg czyli jakies 6lb.

fly c kelt
Jeszcze fotka w wodzie.

Glowa nieproporcjonalnie wieksza wyraznie wskazuje na to, ze ta ryba miala o wiele wiecej wagi jak tu wplywala na tarlo. Obracam ja na brzuch, a ta jak blyskawica frrruuuuuu i poszla w rzeke. JEST! Pirwszy losos tego sezonu zaliczony :D Mimo, ze tylko kelt, ale daje duzo bardzo potrzebnej, pozytywnej energi na przyszle dni zaledwie rozpoczynajacego sie sezonu!

Lowie dalej, ale juz bez rewelacji. Jedynie udaje mi sie zauwazyc w okularach polaryzacyjnych, przed zejsciem do wody dwie ryby ok 30 - 40cm plywajace jedna za druga przy wierzchu (wygzewajace sie podobnie jak ptaki z Skerton :) Moja zolta, mala fly c niiezbyt na nie podzialala a raczej odgonila (wspomne jeszcze raz, ze nienaganna praca przynenty to najwazniejsze!) - w tym momencie pomyslalem o zakupie ciezkich obrotowek z listkiem wierzbowym (juz dawno sie na nie czaje..). Potem lowiac dalej tuz pod nogami przeplynol mi kelt - tak jakby tem moj?? Nic nie zacinam dochdzi 16a i musze uciekac. Droga do Lancaster zajmuje mi 50min. Autobus ucieka i tak za nastepne 50 min jestem w Heyszam... Rowerem o niebo szybciej i lepiej! Bo poco tracic czas na jezdzenie jak ryby biora :)))

PS. co ciekawe wszedzie slonecznie i cicho, a tam na Lansil Beat zawsze wieje??

logo