![]() |
Pierwszy salmon parr | ![]() |
Dizen nie zapowiadal sie tak wietrzny jak sie okazalo.
Jedyne co dawalo szanse na sukces byly - uwaga - pierwsze pojawiajace sie jetki. Troche jakby za szybko, albo to jakis pierwszy, wczesniejszy wyleg.
No a jak pojawily sie jetki to i ryby tez. Oczkowalo dos czesto jednak nie bylem przygotowany na to. Najmniejsza mucha z mojego pudelka to nr 10... Nawet jakby cos skublo, ale tylko tak jaby.. Postanowilem sie spakowac i pojechalem do Bank Fly Fishery po muszki. Zaopatrzylem sie w cos podobnego do czarno-bialych Dun fly. Ale byla frajda jak ryby wychodzily do muchy i nie trafialy. A raczej nie radzily sobie z wielkoscia przynenty, poniewaz po kolejnym podaniu i splywie muchy po luku, pod powierzchnia wody (tak jak rok temu) zapiolem rybe.
Wspaniala, smieszna rybke mieszczaca sie w dloni :) Wiatr zwolnil. Wedkarze z drugiej strony znikli, wiec poszedlem sprobowac z nowymi, wlasnorecznie wiazanymi Ally's shrimp i Stotas tail na skalki.
Nic jednak nawet nie skublo.. Za to z glaza ponizej przed odjazdem do Skerton zauwazylem sporo oczkowan oraz wyskok jakiejs wiekszej ryby - chyba pstraga? W Skerton o 19:00 wyjolem termometr, ktory zalal mi przyplyw
(na przyplywie nie pospiningowalem, poniewaz amatorzy wodnych sportow uzadzili sobie tu tor wyscigowy!....)
i bylo 6 stopni. Przygotowany spinning do niczego sie nie przydal
i skonczylo sie tylko na przechadzce
oraz rozpakowywaniu i pakowaniu spowrotem...
Po powrocie wieczorem - bez sensacji, nie liczac ryby ktora juz w sumie po ciemku, przy drugiej stronie pojawila sie na pocieszenie w nadzieji na cieplejsze dni rozpoczynajacego sie zaledwie nowego sezonu.
Troche niemrawo,
ale zato z pozytywnym akcentem :)
W oczekiwaniu na pogodne dni i z okazji zblizajacych sie swiat - Wszystkiego najjjj, dluzszego :)